Horror,
USA
Scenariusz
i Reżyseria: Kevin Smith
Muzyka:
Christopher Drake
Zdjęcia:
James Laxton
- To będzie taka przytulaśna wersja "Ludzkiej stonogi"-
przekonywał Kevin Smith podczas kręcenia horroru (?) „Tusk”. Fani jego
twórczości nie powinni czuć się jakoś specjalnie zawiedzeni, jeżeli oczywiście
podeszli do niego z odpowiednim dystansem. Nastawiłam się na film głupkowaty i
przegadany i w zasadzie taki był. Nie były to teksty na poziomie „Clerks” (wypatruję
z ogromną ciekawością III części) ale i tak nie wiało nudą. Szczególnie do
mniej więcej połowy filmu, gdy akcja się jeszcze rozkręcała, napięcie naprawdę
wzrastało. Ale o tym za chwilę.

Pomysł na zrobienie filmu o nawiedzonym naukowcu (Michael
Parks), który jara się morsami po części zrodził się w głowie Smitha po
przeczytaniu w internetach nietypowego ogłoszenia. Pewien facet szukał
współlokatora i oferował mieszkanie za darmo, pod warunkiem, że nowy lokator
będzie przebierał się w ciągu dnia za … morsa. Swój dziwaczny pomysł uzasadniał tym, iż spędził pół roku na morzu wyłącznie w
towarzystwie morsa, który stał się jego najlepszym przyjacielem. Smith to
podłapał, dodał coś od siebie i tak powstał horror-komedia w stylu gore.