Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melodramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą melodramat. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Tanna 2015






Melodramat, 2015, Australia, Vanuatu
Reżyser: Martin Butler, Bentley Dean
Scenariusz: Martin Butler, John Collee, Bentley Dean
Muzyka: Antony Partos
Zdjęcia:  Bentley Dean










Tytułowa Tanna to wyspa na południowym Pacyfiku, czyli leżąca o tu:



Jedni mogą kojarzyć ją z bosych eskapad Cejrowskiego, inni z Mount Yasur - jednego z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie. W tym miejscu ok. 40 lat temu doszło do pewnej małej-wielkiej tragedii, która miała duży wpływ na przyszłość tubylców. 


Ortodoksyjne plemię Yakel żyje zgodnie z rytmem przyrody i prawem przodków zwanym Katom. W pełni świadomie zrezygnowali z dóbr jakie zapewniłaby im cywilizacja. Kino jest dla nich abstrakcją, tym większe robi wrażenie na widzu fakt, że w filmie zagrali rdzenni mieszkańcy wyspy Tanna. Nie było miejsca na botoksy i inne silikony tak bliskie naszej cywilizacji. Historia Wawy i Daina jest więc nie tylko oparta na faktach, ale i zagrana przez najlepszą obsadę jaka można było sobie wymarzyć. Ci ludzie nie potrafią grać, nie są ubrudzeni wyuczonymi, holywódzkimi manierami, są sobą: naturalni i skromni. Coś pięknego.

środa, 6 stycznia 2016

Brooklyn, 2015



melodramat, Irlandia, Kanada, Wielka Brytania
Reżyseria: John Crowley
Scenariusz: Nick Hornby
Muzyka:  Michael Brook
Zdjęcia: Yves Belanger
Na podstawie: „Brooklyn” Colm Toibin






-Długo czeka się na listy z Nowego Orleanu?
-Na początku długo, a potem jak w oka mgnieniu. 


Tym cytatem w zasadzie można by było streścić fabułę tego filmu. Lata 50, skromna i biedna dziewczyna (Saoirse Ronan) opuszcza Irlandię i szuka lepszego życia w Ameryce. Na początku umiera z tęsknoty za matką i siostrą, jednak gdy poznaje równie powściągliwego i poukładanego młodzieńca (Emory Cohen) wszystko zaczyna się układać. Wraz z rozwijającym się uczuciem, główna bohaterka nabiera pewności siebie i zaczyna odnajdywać się w nowym świecie. Sytuacja zmienia się, gdy musi na jakiś czas wrócić do rodzinnego miasta.



Historia jakich wiele, mamy w kinematografii nie jeden taki melodramat. Jednak jest coś w „Brooklynie”, co mnie urzekło. Wbrew pozorom nie myślę tu o ciepłej i wzruszającej historii kopciuszka, który zamienił się w księżniczkę, a bardziej tak czystego nieskażonego żadną wadą związku, bo tego nie do końca kupiłam (chyba rozsądek nie pozwala mi uwierzyć w tak udane relacje). Zatęskniłam za czymś innym. Za światem, w którym kobiety są skromne i naturalne, a mężczyźni potrafią zdobywać ich serca z klasą. Za zawstydzonymi spojrzeniami ukradkiem i grzecznymi potańcówkami. Za taką fajną powściągliwością i kulturą.



Polecam więc „Brooklyn” głównie za nostalgiczną podróż do lat 50, tutaj warto też pochwalić autora zdjęć, Yvesa Belangera. Z kolei ci, którzy lubią ckliwe historie bez problemu odnajdą się w tej uniwersalnej opowieści o miłości, dojrzewaniu, odpowiedzialności, samotności i tęsknocie nie tylko za bliskimi, ale i ojczyzną. 

6/10