Scenariusz i reżyseria:
Hayao Miyazaki
Muzyka:
Joe Hisaiski
Na
podstawie mangi „Kaze Tachinu”
Irytują
mnie niesłowni ludzie, jednak od kiedy usłyszałam, że Hayao Miyazaki kończy
karierę ściskam mocno kciuki by zmienił zdanie (pozdrawiam z tego miejsca
Tarantino, który nie wie o moim istnieniu, a którego też będę opłakiwać jeśli
zamieni groźby w czyny i skończy swoją przygodę z kinematografią).
Miyazaki
to klasa sama w sobie. Współtwórca fantastycznego Studia Ghibli i autor wielu
genialnych filmów postanowił pożegnać
się animacją nieco odbiegającą od tego do czego zdążył nas przez 30 lat przyzwyczaić. „Zrywa się wiatr”
nie ma w sobie tyle realizmu magicznego co kultowe „Mój sąsiad Totoro”,
„Księżniczka Mononoke”, „Podniebna poczta Kiki’ czy "Spirited Away. W
krainie Bogów". Ten niepoprawny marzyciel przez wiele lat zabierał nas do
tajemniczych krain, gdzie wraz z egzotycznymi postaciami przeżywaliśmy
fantastyczne przygody. W swoich filmach najchętniej odwoływał się do ekologii,
historii i pacyfizmu mieszając ze sobą
świat magii i rzeczywistości.

