Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 stycznia 2019

Przez ciemne zwierciadło/A Scanner Darkly, Richard Linklater 2006


dramat, sci-fi, USA, 2006
scenariusz i reżyseria: Richard Linklater
na postawie: Philip K. Dick "Przez ciemne zwierciadło"















"Jakiś rozstrojony wewnętrznie, pozbawiony woli maniak czający się gdzieś na obrzeżach jego życia zadawał mu ciosy, przed którymi nie mógł się obronić. Właściwie nie wyobrażał go sobie jako konkretnego człowieka, tylko jak chodzącą, kryjącą się po kątach personifikację stylu życia, jakie prowadzili."
Philip K. Dick – Przez ciemne zwierciadło

Moim pierwszym filmem w 2019 roku była ekranizacja wyżej zacytowanej autobiograficznej powieści Philipa K. Dicka (tak, to ten od "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?").

Żałuję, że nie przeczytałam książki przed obejrzeniem filmu. Niby sci-fi, a tak bardzo realny. Zresztą w dużej mierze autobiograficzny, co obok animacji rotoskopowej jest dla mnie bardzo dużym plusem nie tykając jeszcze samej fabuły. Zdjęcia do filmy trwały zaledwie 6 tygodni, z kolei animacja filmu w programie Rotoshop zajęła animatorom aż 15 miesięcy. Każda minuta wymagała 500h pracy 30 animatorów, dzień po dniu, w pełnym wymiarze godzin. Robi wrażenie prawda?


Linklater, którego uwielbiam, wykorzystując ten sposób animacji podkreślił rozmycie bohaterów, którzy już dawno stracili swoją wyrazistość. Naprawdę uważam ten film za udaną próbę pokazania jak działa uzależnienie. Nie uważam też, że Dick próbuje wybielić siebie czy swoich kumpli tą historią. Odbieram to raczej na zasadzie hm, moralitetu?
Naprawdę dobre kino, 8/10

poniedziałek, 16 lutego 2015

Mary and Max, 2009



animacja, dramat, komedia,
Australia 2009
Scenariusz i Reżyseria: Adam Elliot











Zakochana w Eliotowej plastelinowej animacji bez pamięci zachęcam Was do obejrzenia filmu, który powstał na podstawie rzeczywistej korespondencji reżysera z przyjacielem z Nowego Yorku, z którym Adam Elliot  pisze od ponad 20 lat.

„Mary i Max” to pełna czarnego humoru historia wydawałoby się niemożliwej przyjaźni. Tytułowymi bohaterami jest para społecznie nieprzystosowanych samotników. 8 letniej Mary Daisy Dinke i 44 letniego Maxa Jerego Horovitza.




Ona jest australijską dziewczynką, wychowującej się w patologicznej rodzinie. matka jest rozczarowaną życiem kleptomanką lubującą się w sherry. Ojciec woli spędzać czas w towarzystwie wypchanych zwierząt w szopie niż z najbliższymi. Mary nie ma nikogo poza wyskubanym kogutem Ethelem i kolekcją nobletów, którą sama skleca m.in. z kasztanów i kości kurczaka.