niedziela, 26 maja 2019

Go, 1999

dramat, komedia, 1999
reżyseria: Doug Liman
scenariusz: John August
"Go" z "Pulp fiction" ma tyle wspólnego co ja z drogimi samochodami, czyli nic cytując klasyk:) Kogoś poniosła wyobraźnia, by pokusić się o takie porównanie, ale przyznaje się, połknęłam przynętę. Inaczej nie sięgnęłabym po ten film. I powiem to: było warto.
 Nie jest to aż tak dobre jak wspomniany Pulp Fiction, Tarantino zbyt wysoko powiesił poprzeczkę, ale okazało się słuchajcie, że to naprawdę niezłe kino, w którym nie zabraknie czarnego humoru. Poszatkowana chronologia zamienia się w finale w zgrabną całość i dodaje polotu. Podział na rozdziały pozwala poznać bliżej kolejnych bohaterów i ich historie. Całość podana w lekkiej formie bez tanich zagrywek w postaci nadmiaru bluzgów i kloacznych żartów. Aha i plusik za massive attack i "Angel" w tle. 

Ps. Lubicie kino Guya Ritchiego? jeśli tak, "Go" też Wam się spodoba. Możecie przychodzić z reklamacjami.
7/10



Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza