
Dramat, USA, 2016
Scenariusz i reżyseria: Kenneth Lonergan
Muzyka: Lesley Barber
Zdjęcia: Jody Lee Lipes
Cieszy me
kinomaniackie serce, że powstają jeszcze takie filmy, przy oglądaniu których
nie ma się czego przyczepić. Gdzie wszystko
tak pięknie współgra niczym widok Salmy Hayek gibiącej się w rytm Tito &Tarantuli
w „Od zmierzchu do świtu”, chociaż to oczywiście zupełnie inne kino. Podczas seansu łzawiłam kilka razy, mniej
więcej tyle samo ile chciałam przytulić Afflecka juniora. Zresztą nie tylko niego.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz wyszłam z kina tak poruszona i
usatysfakcjonowana z seansu jak po „Manchester by the Sea”. Małe, wielkie kino,
coś pięknego!